W niedzielę, jak w każdy inny dzień tygodnia nasze dzieci postanowiły że im wcześniej wstaną, tym będą mieli dłuższy dzień. Pogoda zapowiadała się cudnie, więc po szybkim śniadaniu postanowiliśmy pojechać do pobliskiego Chełmna na spacer.
Humory dopisywały wszystkim. Jasiek koniecznie chciał przymierzyć mamy okulary, i nie ważne że spadają z nosa...on je chce mieć i już! Jakoś udało mi się go przekonać że jednak lepiej mu będzie bez nich.
Częste ostatnio widoki u nas: Wiktor niczym prawdziwy starszy brat przytula, tłumaczy i pilnuje Jaśka. Czasem mu się za to oberwie po włosach, czasem to on jest stroną atakującą. Jednak po chwili się godzą i są najkochańszym rodzeństwem ever.... do następnej bójki :)
Na chwilę obok nas przysiadła ważka, była mało widoczna ale dziecięce oczy szybko ją wypatrzyły.
Po ważce zauważyliśmy że coś nam skacze tuż przed nogami. Chłopcy koniecznie chcieli ją złapać ale na szczęście sięim nie udało.
A to obiekt zainteresowania Wikiego i Jaśka:
O takie kwiatki mama dostawała od swojego starszego synka:
Ups...
Wróciliśmy do domu, chłopcy wpałaszowali deser z owocami i .... razem z mamą padli spać na całe trzy godziny :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz