środa, 8 sierpnia 2012

Wakacje, wakacje...

Niestety tym razem spędzamy je w domu. Na szczęście w trakcie mojego urlopu pogoda dopisała więc chłopaki wyszaleli się na ogrodzie i w basenie.
Czasem zaliczyliśmy spacer. I tylko naiwna matka uwierzyła w zapewnienia dzieci że po kałużach biegać nie będą. Dzieci na spacerze wyglądały tak:



Komentarz pana nas mijającego... "brudne dziecko to szczęśliwe dziecko...pani dzieci są przeszczęśliwe" :) Na wszelki wypadek potraktowałam jako komplement ;)


Poza tym Jaśkowy skończył kolejny rok edukacji w Szkole Muzycznej Yamaha. Czeka na wrzesień żeby znów tam chodzić.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz